Weronika Duszeńko
Weronika 💙 – dziewczynka w spektrum autyzmu, która codziennie walczy o samodzielność. Dołącz do #TeamWerci i pomóż nam nieść dobro!
Tu pokazujemy jej codzienność, edukujemy o autyzmie, informujemy o akcjach charytatywnych oraz zbiórkach na terapię.
Są takie dni, które z pozoru są zupełnie zwyczajne.
Robi się obiad.
Ogarnia pranie.
Dzieci się kłócą, za chwilę godzą, a Wercia pewnie gdzieś po drodze uzbiera kolejny bukiet polnych kwiatów. 😅🌼
A jednocześnie gdzieś z tyłu głowy cały czas siedzi jedna myśl:
„W czwartek jedziemy do szpitala.”
W piątek Wercia ma zaplanowany zabieg usunięcia migdałków.
Wiedzieliśmy o nim od dawna. Czekaliśmy na termin. To nic, co spadło na nas nagle.
A jednak im bliżej, tym bardziej zaczynam to czuć.
Jeszcze dzisiaj jest zwyczajnie.
Jeszcze jesteśmy w domu.
Jeszcze nie ma szpitalnej opaski na ręce, obcego łóżka, badań, czekania i całej tej rzeczywistości, której żaden rodzic specjalnie nie chce poznawać ze swoim dzieckiem.
Jest po prostu Wercia.
Ta sama, która potrafi uprzeć się tak, że nie ma siły, która ją przekona. 😅
Ta sama, która martwi się, kiedy coś dzieje się jej bratu.
Ta sama, dla której spacer bez bukietu właściwie się nie liczy. 🌼
I może właśnie dlatego dzisiaj nie chcę jeszcze myśleć o piątku.
Dzisiaj chcę nacieszyć się zwyczajnym wtorkiem. 💙
Bo za dwa dni zaczniemy kolejny rozdział historii Werki.
A Wy, jak zawsze, będziecie mogli przejść go razem z nami. ♾️💙
17/08/2026
No i przetestowaliśmy. 😁
Wczorajsza wyprzedaż była dla nas trochę inna niż wszystkie poprzednie.
Po raz pierwszy podzieliliśmy stoisko na dwie części – zostawiliśmy dwa stoły „za dowolny datek”, a przy pozostałych fantach podawaliśmy ceny na miejscu.
I przyznam, że przed wyprzedażą miałam trochę obaw.
Czy ludzie odnajdą się w nowych zasadach?
Czy my odnajdziemy się w nowych zasadach? 😂
Czy damy radę na bieżąco wyceniać rzeczy, kiedy przy stoisku zrobi się tłoczno?
Daliśmy. 😁
Oczywiście już po pierwszym takim dniu widzę kilka rzeczy, które następnym razem można zrobić inaczej. Ale właśnie po to był ten pierwszy test – żeby sprawdzić, jak nasz pomysł zadziała nie na papierze, tylko w praktyce.
A jego efekt widzicie na grafice. 💙
**Łącznie wczorajsza wyprzedaż przyniosła Werci 480,70 zł.**
I za każdą częścią tej kwoty stoi ktoś.
Ktoś, kto kiedyś przyniósł nam karton fantów.
Ktoś, kto wczoraj zatrzymał się przy naszym stoisku.
Ktoś, kto znalazł coś dla siebie.
Ktoś, kto wrzucił datek do puszki.
Ktoś, kto pomagał nam to wszystko rozłożyć, ogarnąć, wycenić, sprzedać, a później znowu spakować.
Dlatego dziękujemy. 💙
Nie tylko za te 480,70 zł.
Za to, że rzeczy, które komuś przestały być potrzebne, u nas dostają drugie życie i przy okazji mogą zrobić coś naprawdę ważnego.
Bo właśnie z takich małych rzeczy cały czas składamy coś znacznie większego.
Kolejny kawałek historii Werki. 💙
A nowy system?
Myślę, że zostaje. 😁
Jeszcze go trochę dopracujemy, ale pierwszy test zdecydowanie zachęca nas do dalszych prób.
Do zobaczenia przy kolejnej wyprzedaży! 💙
Dzisiaj widzimy się na wyprzedaży garażowej! 💙
Tym razem nasze stoisko działa trochę inaczej — testujemy nowy system. 😁
💙 2 stoły – za dowolny datek
Wybieracie fant i sami decydujecie, ile wrzucacie do puszki.
💙 Pozostała część stoiska – pytacie o cenę
Wybieracie rzecz, pytacie nas lub któregoś z wolontariuszy i od razu podajemy cenę. Nie szukajcie metek — nie będzie ich. 😉
Prosto, bez kombinowania. 😁
📅 Dzisiaj – 16 sierpnia
📍 Plac Krakowski w Gliwicach
Wpadajcie poszperać — rzeczy mamy tyle, że naprawdę jest w czym wybierać. 😂
A każda rzecz, która pojedzie dziś z Wami do domu, dokłada swoją małą cegiełkę do historii Werki. 💙
11/08/2026
Bazarek się skończył. Miałam dwa dni wolnego.
A teraz… wracamy do roboty. 😅
Bo już w najbliższą niedzielę znowu rozstawiamy nasze stoisko na wyprzedaży garażowej. 💙
Tylko tym razem będzie trochę inaczej.
Do tej pory na naszym stoisku obowiązywała jedna prosta zasada:
wybierasz rzecz → wrzucasz do puszki dowolny datek dla Werci.
Uwielbiam tę formę i nie chcemy z niej całkowicie rezygnować.
Dlatego dwa stoły nadal zostają „za dowolny datek”. 💙
Ale pozostała część stoiska będzie działała inaczej.
Wybieracie rzecz, która Was interesuje, pytacie nas o cenę i wtedy decydujecie, czy zabieracie ją ze sobą.
Bez metek na każdym fancie. Bez wcześniejszego wyceniania setek rzeczy.
Przy ilości, którą zabieramy na wyprzedaże, chyba musiałabym zacząć przygotowania jakieś trzy miesiące wcześniej. 😂
Ceny będziemy podawać na miejscu, razem z wolontariuszami.
Dlaczego zmieniamy zasady?
Bo poprzednie wyprzedaże nauczyły nas, że „dowolny datek” nie zawsze dla wszystkich oznacza to samo. 😉
A wiele rzeczy, które dostajemy, naprawdę ma swoją wartość. Ktoś przekazał je właśnie po to, żeby pomogły Weronice i chcemy tę pomoc wykorzystać jak najlepiej.
Dlatego w niedzielę nasze stoisko będzie miało dwie strefy:
💙 2 stoły – za dowolny datek.
Wybieracie, co chcecie, i sami decydujecie, ile wrzucacie do puszki.
💙 Pozostała część stoiska – pytacie o cenę.
Wybieracie fant, pytacie nas albo któregoś z wolontariuszy i od razu dostajecie cenę.
Będą ubrania, buty, zabawki, książki, rzeczy do domu, tekstylia, elektronika i cała masa innych fantów.
A przygotowania?
Tym razem wyglądają u nas dość nietypowo. 😅
Po ostatnim wielkim sprzątaniu magazynu rzeczy są już posegregowane i przechowywane tak, że przed wyprzedażą nie czeka mnie kilkudniowe przekładanie czy sortowanie.
W sobotę po prostu otwieramy magazyn, pakujemy kartony do samochodu i jedziemy. 😂
Cała zabawa zacznie się dopiero na miejscu.
Czy nowy system się sprawdzi?
Nie mam pojęcia. 😅
Robimy to pierwszy raz.
Ale nasze wyprzedaże od początku trochę właśnie tak wyglądają — próbujemy, uczymy się, poprawiamy i przy następnej robimy coś lepiej.
Bo na końcu nie chodzi przecież o idealny system sprzedaży.
Chodzi o to, żeby rzeczy, które dostaliśmy od Was, mogły zrobić jeszcze jedną rzecz:
pomóc Werci. 💙
📅 Niedziela, 16 sierpnia
📍 Plac Krakowski w Gliwicach
A na zdjęciu nasze centrum dowodzenia po ostatnim wielkim sprzątaniu. 😁
Teraz naprawdę doceniam te 16 godzin roboty — przed niedzielą wystarczy zapakować kartony i można ruszać.
08/08/2026
Czasem pomoc wygląda jak pluszowy kot.
Czasem jak torebka.
Czasem jak garnek.
A czasem jak pudełko pełne Playmobil. 💙
Na pierwszy rzut oka to po prostu rzeczy.
Jedne nowe, inne używane. Jedne praktyczne, inne trochę bardziej „dla przyjemności”.
Ale za każdą z nich stoi ktoś, kto pomyślał o Weronice i postanowił ją wesprzeć.
Ktoś przekazał fant.
Ktoś zrobił zdjęcia i opis.
Ktoś zajrzał na bazarek.
Ktoś zalicytował.
Ktoś przebił ofertę o złotówkę… a ktoś o trochę więcej. 😏
I właśnie z takich małych rzeczy od trzydziestu edycji składamy coś dużo większego.
Rehabilitację.
Terapie.
Wizyty u specjalistów.
Kolejne kroki Werki w stronę większej samodzielności.
Dzisiaj kończy się 30. edycja Bazarku dla Weroniki.
O 18:00 wyłączamy komentarze pod licytacjami.
Jeśli więc coś od kilku dni obserwujecie, odkładacie decyzję „na później” albo po prostu jeszcze nie zajrzeliście do grupy Licytacje dla Weroniki — to jest ten moment. 😉
Bo czasem naprawdę trudno uwierzyć, że zwykły pluszak, sukienka czy garnek mogą stać się częścią czyjejś rehabilitacji.
A jednak właśnie tak to działa. 💙
Dziękujemy każdemu, kto dokłada do tej historii swój mały kawałek.
07/08/2026
Jutro kończymy 30. rozdział. 💙
Tydzień temu ruszyła jubileuszowa, 30. edycja naszego bazarku. A jutro o 18:00 wyłączymy komentarze pod ostatnimi licytacjami.
Przez ten tydzień kolejne fanty znajdowały nowych właścicieli, Wy przebijaliście się w komentarzach, a my po drugiej stronie ekranu obserwowaliśmy, jak kolejny raz wspólnie dokładacie swoją cegiełkę do historii Werki.
Bo dla nas finał bazarku nigdy nie jest tylko końcem licytacji.
Za każdą wylicytowaną rzeczą kryje się coś znacznie ważniejszego — możliwość finansowania kolejnych terapii, rehabilitacji i wszystkiego tego, co pomaga Weronice robić następne małe kroki.
Jutro o 18:00 finał.
Jeśli więc coś obserwujecie, odkładacie decyzję „na później” albo jeszcze nie zajrzeliście do Licytacje dla Weroniki — to jest ten moment. 😉
A my już teraz możemy powiedzieć jedno:
dziękujemy, że po raz trzydziesty jesteście z nami. 💙
05/08/2026
Wiecie, czego nie znajdziecie w żadnej opinii o Weronice?
Przeczytałam o Werce dziesiątki stron dokumentów.
Opinii.
Zaświadczeń.
Orzeczeń.
Każdy z nich opisuje coś bardzo ważnego.
Trudności.
Diagnozy.
To, z czym Weronika sobie nie radzi.
I to wszystko jest potrzebne.
Ale jest coś, czego nie znajdziecie w żadnym z tych dokumentów.
Nie przeczytacie tam, że Werka jest niezwykle empatyczną dziewczynką.
Kiedy coś dzieje się Michałowi, od razu to zauważa.
Martwi się o niego.
Próbuje pocieszyć go na swój dziecięcy sposób.
Nie przeczytacie też, że bywa bardzo uparta.
Jeśli coś sobie postanowi...
oj, potrafi walczyć o swoje. 😅
Czasami doprowadza mnie tym do szału.
Ale wiem też, że ta sama upartość kiedyś pomoże jej pokonywać przeszkody, które dla innych wydają się nie do przejścia.
I jeszcze jedna rzecz.
Każdy spacer z Werką kończy się tak samo.
Wracamy do domu z bukietem polnych kwiatów.
Nie dlatego, że ktoś jej kazał.
Po prostu dla Werki kwiaty rosną po to, żeby zrobić z nich bukiet.
I właśnie taka jest moja córka.
Nie składa się z diagnoz.
Nie jest numerem punktu w orzeczeniu.
Nie jest opinią psychologa.
Jest dziewczynką.
Czułą.
Upartą.
Wrażliwą.
Taką, która wraca ze spaceru z naręczem polnych kwiatów.
I chyba chciałabym, żebyście poznawali właśnie taką Werkę. 💙
Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo trudne.
Dlatego dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o czymś, co po prostu dało mi nadzieję.
Nie o przepisach.
Nie o komisjach.
Tylko o miejscu, które – mam nadzieję – stanie się dla Werki dobrym początkiem nowego etapu. 💙
PS. Chrypka wygrała z moim głosem, ale nie z potrzebą nagrania tej rolki. 😄💙
03/08/2026
"Przecież Weronika chodzi. Mówi. Uśmiecha się. To dlaczego walczycie o jakiś punkt 7?"
To jedno z pytań, które słyszymy najczęściej.
I szczerze?
Rozumiem je.
Bo gdy ktoś spotka Werkę na placu zabaw albo zobaczy ją na zdjęciach, może pomyśleć:
„Wygląda na szczęśliwą dziewczynkę.”
I ma rację.
Jest szczęśliwa.
Ale to nie znaczy, że jest samodzielna.
Punkt 7 w orzeczeniu o niepełnosprawności nie mówi o tym, czy dziecko chodzi, mówi albo się uśmiecha.
Mówi o czymś zupełnie innym.
O tym, czy dziecko wymaga stałej lub długotrwałej opieki i pomocy drugiej osoby znacznie wykraczającej poza opiekę nad zdrowym dzieckiem w tym samym wieku.
Dla naszej rodziny ten jeden punkt oznacza bardzo wiele.
To od niego zależy między innymi możliwość pobierania świadczenia pielęgnacyjnego przez rodzica, który z powodu opieki nad dzieckiem nie może pracować.
W naszym przypadku oznacza to, że po decyzji komisji będę musiała wrócić do pracy.
Nie dlatego, że Werka nagle stała się samodzielna.
Nie dlatego, że przestała potrzebować rehabilitacji, terapii czy mojego wsparcia.
Po prostu dlatego, że komisje uznały, że punkt 7 nam się nie należy.
Nie zgadzamy się z tą decyzją.
Dlatego złożyliśmy odwołanie.
I właśnie rozpoczyna się kolejny etap naszej drogi.
W kolejnych dniach opowiem Wam więcej o tym, jak wygląda cała procedura i dlaczego walka o ten jeden punkt jest dla naszej rodziny tak ważna.
Bo za każdym urzędowym paragrafem stoi czyjeś życie.
A w tym przypadku... życie naszej rodziny. 💙
02/08/2026
Nikt nie pokazuje tej części pomagania.
To wszystko musiało wrócić do magazynu.
Po kolejnych wyprzedażach, zbiórkach i przyjmowaniu fantów stanęliśmy przed bardzo prostym pytaniem:
Jak my to wszystko znowu pomieścimy? 😅
Dlatego w lipcu zrobiliśmy porządki. Takie naprawdę porządne.
Przez łącznie 16 godzin, we czwórkę, segregowaliśmy ubrania, przestawialiśmy regały, pozbywaliśmy się kurzu i odkładaliśmy na bok rzeczy uszkodzone albo niekompletne.
Najwięcej pracy było przy ciuchach. Worki rosły szybciej, niż znikało miejsce w magazynie, a na koniec wywieźliśmy tyle śmieci, że zajęły dwa i pół samochodu — i to przy złożonych siedzeniach w Toyocie Corolli Verso. 😅
W pewnym momencie Tomek spojrzał na jeden z regałów i powiedział:
„Iza… to się trzyma na słowo honoru.”
I miał rację. 🙈
Okazało się, że kiedy dawno temu składałam regały, niektóre elementy dobiłam trochę zbyt delikatnie. Tomek więc „dobijał” je ponownie, a hasło o słowie honoru zostało z nami już do końca dnia i wracało przy każdej kolejnej rzeczy, która wyglądała podejrzanie niestabilnie.
Na szczęście poza kurzem, kartonami i noszeniem był też śmiech.
Był Piotrek w bluzie z Action, czerwonych getrach i czapce, której chyba nie da się opisać słowami. 😄
Była też wizyta moich rodziców z dziećmi i sernikiem na zimno. Zdjęcia niestety nie mamy, ale zapewniam — morale wzrosło natychmiast. 😂
Ogromnie dziękuję Tomasz Sklorz i Piotr Czempik za czas, siłę i dobry humor.
Bo kiedy widzicie gotowy bazarek albo stoisko na wyprzedaży, wszystko jest już poukładane i gotowe.
A wcześniej najczęściej wygląda to właśnie tak:
kurz,
kartony,
worki z ubraniami,
zmęczenie
i ludzie, którzy po prostu chcą zrobić coś dobrego.
I chyba właśnie za to lubię pomaganie najbardziej. 💙
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
