Fizjo Bez Iluzji
Tu znajdziesz krytyczne spojrzenie na fizjoterapię, badania naukowe i system zdrowia. Prosto, jasno i bez marketingu – dla pacjentów i terapeutów
02/10/2026
🆕KIF opublikowała „opracowanie eksperckie” dotyczące zmian systemowych w fizjoterapii.
I właśnie dlatego warto czytać je trochę bardziej wymagająco niż zwykły materiał promocyjny. Kierunek wielu propozycji jest sensowny, ale między dobrym pomysłem a dobrze zaprojektowaną reformą jest jeszcze kilka bardzo konkretnych pytań.
1. Fizjoterapia w szpitalu. KIF trafnie wskazuje, że sama „dostępność fizjoterapeuty” bez minimalnego zabezpieczenia kadrowego może być pojęciem pustym. Kontrapunkt: dokument postuluje minimalne standardy, ale nie określa ich liczbowo. Nie wiemy więc, ilu pacjentów ma przypadać na fizjoterapeutę, ile godzin obecności powinno być zapewnione ani które oddziały wymagają stałej obsady. Czyli dobrze nazwano problem, ale rozwiązanie pozostaje na poziomie kierunku.
2. Prehabilitacja i ciągłość po wypisie. KIF słusznie pokazuje dane wskazujące na korzyści w wybranych grupach pacjentów oraz potrzebę kontynuacji fizjoterapii po hospitalizacji. Kontrapunkt: z badań dotyczących konkretnych populacji nie wynika jeszcze jeden uniwersalny model prehabilitacji dla wszystkich. Tak samo „koordynacja po wypisie” nie rozwiązuje problemu sama w sobie, jeśli system nie ma wystarczającej przepustowości. Dokument sam przywołuje dane o blisko 959 tys. oczekujących na fizjoterapię ambulatoryjną i 116 dniach średniego oczekiwania w trybie pilnym — przy czym są to dane z marca 2023 r. Można więc świetnie skoordynować pacjenta… do kolejki.
3. Bezpośredni dostęp. Tutaj argumentacja KIF jest stosunkowo najmocniejsza: są badania dotyczące first-contact physiotherapy, kosztów, liczby konsultacji i wykorzystania farmakoterapii. Kontrapunkt: direct access to nie tylko usunięcie skierowania. Potrzebne są kryteria wejścia, red flags, ścieżka przekazania do lekarza, zasady dokumentacji i audyt bezpieczeństwa. Akurat tutaj KIF proponuje pilotaż — i to jest dużo bardziej przekonujące niż zakładanie z góry, że cały model zadziała identycznie w Polsce.
4. Kobiety i dzieci. Włączenie fizjoterapii w opiekę okołoporodową czy wcześniejsze wychwytywanie problemów funkcjonalnych ma sens. Kontrapunkt: literatura wspierająca rolę fizjoterapii nie ustala automatycznie, że optymalny model to dokładnie dwie wizyty w ciąży i jedna po porodzie. Jeszcze większej ostrożności wymaga screening dzieci. Jeśli w badaniu ponad 60% dzieci ma „nieprawidłowość postawy”, a ogromna większość nie osiąga oczekiwanego poziomu kompetencji ruchowych, warto najpierw zapytać, co dokładnie mierzymy i jaka jest kliniczna wartość takiego wyniku. Wysoki odsetek „nieprawidłowości” nie jest jeszcze dowodem, że większość populacji wymaga fizjoterapii.
5. Rozszerzenie kompetencji. KIF proponuje m.in. wybrane badania obrazowe, USG, EKG, CPET, krótkotrwałe zwolnienia, samodzielną kwalifikację do fizjoterapii i wybrane produkty lecznicze. Kontrapunkt: to nie jest jedna reforma. To kilka różnych reform o zupełnie innym poziomie ryzyka, odpowiedzialności i wymaganej edukacji. Dane o bezpieczeństwie fizjoterapeuty pierwszego kontaktu w problemach mięśniowo-szkieletowych nie są automatycznie dowodem bezpieczeństwa ordynowania leków czy interpretowania każdego badania diagnostycznego. Każde z tych uprawnień wymaga osobnej oceny.
6. „Zamknięty katalog” i nowe kwalifikacje. Dokument postuluje odejście od „zamkniętego katalogu czynności zawodowych” oraz powiązanie uprawnień z kompetencjami zdobywanymi w kształceniu przed- i podyplomowym. Kontrapunkt: właśnie tutaj opracowanie eksperckie powinno być szczególnie precyzyjne. Trzeba wskazać, które konkretne przepisy blokują które konkretne czynności i jakiego rodzaju zmiana jest potrzebna. Jeszcze ważniejsze: kto będzie potwierdzał nowe kompetencje? Jaki program szkolenia, ile godzin praktyki, jaki egzamin, jaka rewalidacja i jaki rejestr? Jeśli nowe ustawowe uprawnienia zostaną oparte po prostu na rynku kursów podyplomowych, problem jakości sam się nie rozwiąże.
7. Dowody i ekonomia. Dokument korzysta zarówno z metaanaliz i badań randomizowanych, jak i z niepublikowanych danych pojedynczych polskich szpitali. Kontrapunkt: takich źródeł nie można traktować jako równoważnych. Obserwacja, że po zmianie organizacji skróciła się hospitalizacja, jest cenna, ale nie dowodzi jeszcze, że cały efekt spowodowała fizjoterapia. Podobnie z ekonomią: zagraniczne dane o ROI są interesujące, ale nie zastępują polskiej analizy wpływu na budżet. Nadal trzeba policzyć koszt świadczeń, liczbę potrzebnych etatów, szkolenia, infrastrukturę i moment, w którym ewentualne oszczędności rzeczywiście się pojawią.
8. Kadry i mierniki. KIF eksponuje blisko 90 tys. osób z prawem wykonywania zawodu. Kontrapunkt: PWZF nie jest etatem. Dokument nie pokazuje pełnej analizy liczby aktywnych klinicznie fizjoterapeutów, ich wymiaru pracy, rozmieszczenia ani dostępności w publicznym systemie. Jednocześnie proponuje nowe zadania w szpitalach, POZ, opiece okołoporodowej, pediatrii, profilaktyce i diagnostyce. Do tego pojawia się odwołanie do Value-Based Health Care, ale bez rozpisanego zestawu mierników wyników, jakości, bezpieczeństwa i kosztu. Można więc za kilka lat policzyć liczbę nowych porad i nadal nie wiedzieć, czy pacjenci rzeczywiście funkcjonują lepiej.
I tu jest największy problem tego opracowania. Nie w tym, że kierunek zmian jest zły. W wielu miejscach jest sensowny. Problem w tym, że dokument przedstawiający się jako ekspercki powinien być szczególnie ostrożny w przechodzeniu od „mamy dane” do „wdrażamy rozwiązanie”. Powinien dokładnie pokazać: dla kogo, według jakiego standardu, po jakim przygotowaniu, za jakie pieniądze, z jakim ryzykiem i po czym sprawdzimy efekt.
Bo liczba przypisów nie robi jeszcze reformy.
A dwie różne „Tabele 9” w jednym eksperckim opracowaniu są już tylko dość symbolicznym dodatkiem do pytania o kontrolę jakości.
Krajowa Izba Fizjoterapeutów Agnieszka Stępień
https://kif.info.pl/wp-content/uploads/2026/09/KIF-DUZE-OPRACOWANIE_zmiany-systemowe-ONLINE.pdf?fbclid=IwRlRTSAUrZPRleHRuA2FlbQIxMQBwZG9mBWZkaWQWUPfjh15OM85YNEZCFeWt5xHnAwmlNnNydGMGYXBwX2lkCjY2Mjg1NjgzNzkAAR5HQ-sU9PunqiW6H8NkNrnZvQeqCsZmZQ3LYjVcioC5KnQu4mIbt9BNCIKaHw_aem_afg6LbqCUrx5s6dyKlmQlQ
01/10/2026
🛑16,4 mln zł na program „wad postawy”. AOTMiT po raz drugi zatrzymuje podobny pomysł z Opolszczyzny
Województwo opolskie chciało w latach 2027–2029 wydać 16 446 000 zł na program dotyczący wydolności, sprawności fizycznej i „wad postawy” dzieci. Miał objąć ok. 14 815 dzieci w wieku 7–16 lat, podobną liczbę rodziców lub opiekunów, szkolenie 120 fizjoterapeutów oraz ok. 12 otwartych imprez edukacyjno-ruchowych. Dzieci nie miały być jednak wybierane zupełnie losowo: program kierowano do osób z niską aktywnością fizyczną albo takich, u których rodzice zauważyli niepokojące objawy dotyczące postawy lub funkcjonowania narządu ruchu. 23 września 2026 r. Prezes AOTMiT wydał opinię negatywną.
Tu zaczyna się ciekawsza część niż samo „AOTMiT odrzuciła program”. To już drugi zbliżony projekt województwa opolskiego w 2026 r. W kwietniu Agencja negatywnie zaopiniowała program profilaktyki skoliozy dla uczniów klas IV i VI, którego koszt wynosił ponad 17 mln zł. Nowy projekt nie był kopią starego: zmieniono jego konstrukcję, poprawiono m.in. cele, mierniki i sposób ewaluacji. AOTMiT wprost zaznacza, że większość wcześniejszych uwag została uwzględniona. Problem polegał na tym, że pozostawiono rozbudowaną interwencję, którą Agencja nadal uznała za działanie przesiewowe. I właśnie to określiła jako główną przesłankę ponownej negatywnej opinii.
Jak miał wyglądać ten „screening”? Fizjoterapeuta oceniałby m.in. ustawienie głowy, barków, łopatek, talii, miednicy i kończyn dolnych, długość kończyn, stopy i kolana. Do tego dochodziły testy Adamsa, Degi, Thomasa, Patricka, Schobera, Otta, Matthiasa, Seyfrieda, Krausa-Webera oraz próba Ruffiera. Po badaniu rodzic otrzymywałby informacje o postawie, funkcjonowaniu narządu ruchu i wydolności dziecka oraz zalecenia dotyczące dalszego postępowania i aktywności fizycznej. AOTMiT stwierdziła jednak, że tak skonstruowana ocena, mimo nazwania jej „oceną funkcjonalną”, ma charakter przesiewu w kierunku wad postawy, a zastosowanie jej w całej grupie 7–16 lat znajduje jedynie częściowe oparcie w odnalezionych wytycznych.
Warto nie robić kolejnego medialnego skrótu. AOTMiT nie stwierdziła, że przesiew skoliozy jest zawsze bezwartościowy. Sam spór jest znacznie bardziej złożony. USPSTF nie rekomenduje ani „za”, ani „przeciw”: utrzymuje kategorię I, czyli niewystarczające dowody do określenia bilansu korzyści i szkód populacyjnego przesiewu bezobjawowych dzieci w wieku 10–18 lat; przegląd literatury wykonany w 2025 r. nie znalazł nowych danych uzasadniających aktualizację stanowiska. UK National Screening Committee obecnie nie rekomenduje populacyjnego screeningu AIS, ponieważ nie ma wystarczających dowodów, że wcześniejsze wykrycie w programie przesiewowym prowadzi do lepszych wyników zdrowotnych. Z kolei SRS, AAOS, POSNA i AAP uznają, że dobrze prowadzony screening może mieć wartość, ale wskazują znacznie bardziej precyzyjne momenty: dziewczęta około 10. i 12. roku życia, chłopcy 13.–14. rok życia, z odpowiednio wyszkolonym personelem i m.in. wykorzystaniem testu Adamsa oraz skoliometru.
Podobnie wypada stanowisko polskiego Komitetu Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej PAN, które przywołuje AOTMiT. Komitet rekomenduje test Adamsa połączony z pomiarem kąta rotacji tułowia skoliometrem u dziewcząt około 10., 11. i 12. roku życia oraz u chłopców około 12. i 14. roku życia. Podaje też konkretne progi dalszego postępowania: KRT ≥7° — dalsza diagnostyka specjalistyczna, 4–6° — ponowna kontrola po 3–6 miesiącach, poniżej 4° — bez konieczności szybkiej kontroli. To pokazuje, gdzie leży sedno problemu: nie w samym badaniu dziecka, tylko w tym, kogo badamy, w jakim wieku, jakim narzędziem i co konkretnie robimy z wynikiem.
Do programu dorzucono również DIERS Formetric 4D, czyli rasterstereografię. Urządzenia miały zostać kupione na potrzeby projektu, wykorzystywane m.in. podczas wydarzeń, a później pozostać w placówkach jako narzędzia diagnostyczne. Tu również AOTMiT postawiła znak ostrzegawczy. W przytoczonym badaniu Ślęzak 2026 u 167 dzieci zgodność DIERS z oceną kliniczną dla skoliozy wynosiła zaledwie κ=0,05, a po połączeniu skoliozy i „postawy skoliotycznej” κ=0,24. W badaniu Bassani 2019 u 192 pacjentów korelacja wyniku rasterstereografii z oceną radiologiczną wyniosła 0,55; przy monitorowaniu zmian skrzywienia czułość wynosiła 64%, a swoistość 69%. Autorzy ocenili rasterstereografię jako metodę o umiarkowanej dokładności w określaniu stopnia skoliozy i niskiej w śledzeniu jej progresji — nie jako alternatywę dla RTG. Jednocześnie dopuszczali możliwość jej przyszłego wykorzystania przesiewowego, ale dopiero po analizie kosztów i korzyści. To istotny niuans: DIERS nie został przez AOTMiT uznany za „bezużyteczny”. Problemem było uzasadnienie sposobu jego wykorzystania w tym konkretnym programie.
Jest jeszcze problem wyników fałszywie dodatnich. USPSTF wskazuje, że w badaniach dotyczących przesiewu AIS ich odsetek wynosił od 0,8% do 21,5%. Potencjalne konsekwencje to kolejne wizyty, dodatkowa diagnostyka, RTG, możliwość nadmiernego leczenia i psychologiczne skutki rozpoznania nieistotnej klinicznie skoliozy. AOTMiT przywołuje też znacznie starsze dane Montgomery’ego z 1990 r., w których dodatnia wartość predykcyjna standardowego przesiewu wynosiła 5%. Tego ostatniego wyniku nie należy przenosić wprost na współczesne programy, ale dobrze przypomina jedną rzecz: w screeningu liczy się nie tylko to, ilu ludzi przebadamy, ale ilu rzeczywiście skorzysta na całej ścieżce rozpoczynającej się dodatnim wynikiem testu.
Co ciekawe, AOTMiT nie zakwestionowała wielu pozostałych elementów programu. Cel edukacyjny został oceniony jako prawidłowo sformułowany, pre- i post-testy wiedzy nie wzbudziły zastrzeżeń, prawidłowo zaprojektowano mierniki efektywności, monitoring i ankiety jakości. Edukacja dzieci i rodziców oraz szkolenia fizjoterapeutów zostały potraktowane jako wartość dodana. Agencja podkreśla też, że profilaktyka powinna opierać się przede wszystkim na regularnej aktywności fizycznej i kształtowaniu trwałych nawyków ruchowych, także po zakończeniu finansowania programu.
Do tego dochodzi aspekt systemowy. W ramach świadczeń gwarantowanych POZ lekarze, pielęgniarki oraz pielęgniarki lub higienistki szkolne już wykonują w określonych etapach rozwoju dziecka ocenę stanu zdrowia obejmującą także wykrywanie zaburzeń układu ruchu — m.in. przy przygotowaniu przedszkolnym lub w I klasie, a następnie w III, V i VII klasie szkoły podstawowej oraz w I klasie ponadpodstawowej. Nie jest to oczywiście identyczna interwencja jak projektowany program, ale przy dokładaniu kolejnego, wielomilionowego systemu przesiewowego trzeba wykazać, jaką dodatkową korzyść daje on ponad istniejącą ścieżkę opieki.
Na koniec drobiazgi, które przy 16,4 mln zł przestają być całkiem drobne. Projekt podawał, że w województwie mieszka 82 306 osób w wieku 7–16 lat. AOTMiT sprawdziła dane GUS i zauważyła, że policzono w rzeczywistości grupę 7–15 lat, pomijając 16-latków. Poprawna wartość wynosiła 91 182, więc planowane 14 815 uczestników stanowiło nie ok. 18%, lecz ok. 16% populacji. Nie określono również kryteriów kwalifikacji rodziców do edukacji. Agencja wskazała też rozbieżność w kosztach pośrednich EFS+: w projekcie było 1 661 700 zł, czyli ok. 11,2% kosztów bezpośrednich, podczas gdy według przywołanych przez AOTMiT wytycznych powinno to być 10%. Zabrakło również źródeł lub uzasadnienia przyjętych części kosztów jednostkowych.
Dla nas najważniejsza lekcja? Nie „AOTMiT jest przeciw badaniu postawy dzieci” i nie „profilaktyka skoliozy nie działa”. To byłoby zbyt proste. AOTMiT zakwestionowała konkretną konstrukcję szerokiego programu przesiewowego, mimo że pozytywnie oceniła wiele jego elementów edukacyjnych. Przy wydawaniu 16,4 mln zł samo stwierdzenie, że „wcześnie wykrywać jest lepiej”, nie wystarcza. Trzeba jeszcze pokazać, że wybrana populacja, narzędzia, progi diagnostyczne i dalsza ścieżka rzeczywiście prowadzą do korzyści zdrowotnych większych niż koszty i potencjalne szkody.
I to jest chyba znacznie ciekawsza dyskusja dla fizjoterapii niż kolejny konkurs na to, kto wykryje więcej „wad postawy”.
Źródła: Opinia Prezesa AOTMiT nr 74/2026 z 23.09.2026 r.; Opinia Prezesa AOTMiT nr 23/2026 z 8.04.2026 r.; USPSTF – Adolescent Idiopathic Scoliosis: Screening wraz z przeglądem literatury z 2025 r.; UK National Screening Committee – Scoliosis; stanowisko SRS/AAOS/POSNA/AAP dotyczące screeningu AIS.
Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał negatywną opinię o projekcie programu polityki zdrowotnej województwa opolskiego dotyczącego wydolności, sprawności fizycznej i ryzyka powstawania wad postawy u dzieci i młodzieży w latach 2027–2029.
Program miał objąć m.in. uczniów klas IV i VI szkół podstawowych, ich rodziców i opiekunów oraz fizjoterapeutów. W projekcie przewidziano działania edukacyjne, ocenę funkcjonalną, badania przesiewowe w kierunku wad postawy, szkolenia dla fizjoterapeutów oraz wydarzenia promujące aktywność fizyczną.
Koszt realizacji programu oszacowano na około 16,4 mln zł.
AOTMiT zwróciła jednak uwagę, że zasadność populacyjnych badań przesiewowych w kierunku wad postawy ma jedynie częściowe potwierdzenie w aktualnych wytycznych. Część rekomendacji towarzystw naukowych odnosi się do takich działań negatywnie.
Agencja podkreśliła natomiast znaczenie regularnej aktywności fizycznej, edukacji zdrowotnej oraz kształtowania prawidłowych nawyków ruchowych jako podstawowych elementów profilaktyki.
Opinia Prezesa AOTMiT nr 74/2026 została wydana 23 września 2026 r.
30/09/2026
🇵🇱Polska nie ma problemu z policzeniem fizjoterapeutów. Ma problem z odpowiedzią, ilu naprawdę potrzebuje. Prawo wykonywania zawodu ma dziś ponad 87 tys. osób, według GUS około 64,6 tys. pracuje bezpośrednio z pacjentem, a w latach 2019–2025 przybywało średnio niemal 4 tys. nowych uprawnień rocznie. Tyle że te liczby nadal nie mówią, ile mamy realnych FTE, gdzie są braki, gdzie nadpodaż i ilu fizjoterapeutów system faktycznie potrzebuje. WHO próbowało to policzyć już kilka lat temu: dla danych z 2021 r. szacowało około 43,2 tys. pracujących fizjoterapeutów i około 50,7 tys. FTE potrzebnych do zaspokojenia przyjętego zakresu potrzeb rehabilitacyjnych. Model miał ograniczenia, ale pokazał coś oczywistego: sam rejestr PWZFz nie jest polityką kadrową.
Problem zaczyna być realny także na rynku pracy. W 2026 r. KIF sama poinformowała, że docierają do niej sygnały o zwolnieniach i trudnościach z zatrudnianiem fizjoterapeutów w publicznym systemie i dopiero wtedy zwróciła się do NFZ po dane. To ważny moment, bo nadpodaż przestaje być wyłącznie prognozą. Nie znaczy to jednak, że „mamy za dużo fizjoterapeutów”. Możemy mieć jednocześnie nadpodaż pracowników względem liczby finansowanych miejsc pracy i niedobór świadczeń względem potrzeb pacjentów. Pacjent stoi w kolejce nie dlatego, że brakuje dyplomów, ale często dlatego, że NFZ finansuje za mało świadczeń, wyceny są słabe albo kadra jest źle rozmieszczona. W takim układzie kolejne tysiące absolwentów nie skrócą kolejek. Zwiększą konkurencję o te same miejsca pracy i o tego samego prywatnego pacjenta.
I właśnie tu widać skutki, które mogą już narastać: praca w kilku miejscach, procent od pacjenta, JDG, B2B, słabsza pozycja negocjacyjna, presja na samozatrudnienie i coraz większa konkurencja marketingowa. Nadpodaż nie musi wyglądać jak masowe bezrobocie. Może wyglądać jak coraz gorsza jakość zatrudnienia. Do tego dochodzi rynek kursów i certyfikatów. Im mniej wyróżnia sam dyplom, tym większa presja, żeby dokupować kolejne „przewagi”. Proces boloński niewątpliwie pomógł umasowić kształcenie, ale dziś problem nie leży już w modelu 3+2, bo fizjoterapia wróciła do jednolitych pięcioletnich studiów. Problemem jest skala kształcenia i brak mechanizmu łączącego liczbę studentów z realnym zapotrzebowaniem systemu.
Izba prowadzi rejestr, publikuje statystyki, pracuje nad standardami kształcenia i reaguje na sygnały o problemach z zatrudnieniem. Ale sam fakt, że w 2026 r. trzeba dopiero pytać NFZ, czy liczba zatrudnionych fizjoterapeutów spada, pokazuje słabość całego systemu. Dane są rozproszone między KIF, NFZ, GUS, ZUS, uczelnie i Ministerstwo Zdrowia. Brakuje jednego modelu obejmującego FTE, region, sektor pracy, wynagrodzenia, potrzeby zdrowotne i liczbę absolwentów. KIF nie ustala limitów przyjęć i nie finansuje świadczeń, ale może dużo mocniej domagać się od państwa krajowej polityki kadrowej, publikować własne prognozy i opiniować skalę kształcenia. Bo dziś szczegółowo regulujemy, jak długo fizjoterapeuta ma studiować i czego ma się nauczyć, ale nadal nie mamy spójnej odpowiedzi, ilu fizjoterapeutów Polska powinna kształcić. Przy niemal 4 tys. nowych uprawnień rocznie to nie jest już problem akademicki. To problem rynku pracy, jakości zatrudnienia i dostępności rehabilitacji.
Źródła: KIF – Statystyki zawodu; KIF – informacja o sygnałach dotyczących zwolnień i zatrudnienia; WHO Europe – The rehabilitation workforce in Poland; HEROES/MZ – materiały dotyczące planowania kadr.
30/09/2026
🤷🏻♂️KIF od lat próbuje jakościowo porządkować kształcenie podyplomowe fizjoterapeutów. Historia tych działań jest jednak ciekawsza niż ostatni komunikat ostrzegający przed kursami „trenera medycznego”.
W 2018 r. KRF przyjęła kryteria Ciągłego Doskonalenia Zawodowego. Docelowo kursy miały podlegać ocenie, ale na pierwsze 36 miesięcy wprowadzono rozwiązanie przejściowe: szkolenia organizowane lub akredytowane przez wskazane w uchwale instytucje mogły być zaliczane do CDZ bez akredytacji Komisji KIF. Na liście znalazły się m.in. Stowarzyszenie Fizjoterapia Polska, Polskie Towarzystwo Medycyny Manualnej, IBITA czy McKenzie Institute.
Sam okres przejściowy nie jest niczym niezwykłym. Pytanie zaczyna się przy kryteriach wyboru właśnie tych organizacji. Tym bardziej że część osób tworzących ówczesny system była równolegle związana z podmiotami wymienionymi w uchwale. Filip Windak, przewodniczący zespołu ds. ustawicznego kształcenia, był wiceprezesem SFP. Agnieszka Śliwka była już wtedy instruktorką IBITA i prowadziła kursy tej organizacji. Zbigniew Wroński, nadzorujący prace zespołu, był członkiem Komitetu Naukowego SFP.
To nie jest dowód, że ktokolwiek „ustawił” system pod własne interesy. Takiej tezy dokumenty nie pozwalają postawić. Jest to natomiast całkiem uzasadniony powód, żeby zapytać, jakie obowiązywały wtedy zasady ujawniania potencjalnych konfliktów interesów, czy ktoś wyłączał się z prac dotyczących organizacji, z którą był związany, oraz według jakich jawnych kryteriów wybrano podmioty korzystające z rozwiązania przejściowego.
Rok później zrobiło się jeszcze ciekawiej. Uchwała 398/I KRF z 2019 r. stworzyła dobrowolny system oceny szkoleń zawodowych. Organizator mógł zgłosić kurs do oceny, a eksperci mieli analizować m.in. jego program, kwalifikacje kadry, przydatność praktyczną, zgodność z aktualną wiedzą oraz EBM. Przewidziano publiczną listę szkoleń, możliwość kontroli zajęć, wydawania zaleceń, a w określonych sytuacjach również wykreślenia szkolenia z listy.
Co szczególnie ważne, KRF wprowadziła wtedy bardzo konkretne zabezpieczenie konfliktu interesów. Ekspert oceniający kurs miał złożyć oświadczenie, że nie jest właścicielem, współpracownikiem, wspólnikiem ani partnerem podmiotu składającego wniosek, nie uczestniczył w przygotowaniu wniosku i nie może bezpośrednio skorzystać na jego akceptacji lub odrzuceniu. W razie konfliktu miał wyłączyć się z oceny.
Czyli już w 2019 r. KRF wiedziała, że przy ocenianiu komercyjnych szkoleń nie wystarczy być ekspertem – trzeba jeszcze jasno oddzielić eksperta od jego interesów na rynku.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które po siedmiu latach pozostaje aktualne: skoro tak szczegółowy mechanizm stworzono dla eksperta oceniającego pojedynczy kurs, to jakie analogiczne zasady stosowano i stosuje się wobec osób projektujących rozwiązania dotyczące całego systemu kształcenia podyplomowego?
W 2023 i 2024 r. temat wrócił. Zespół ds. ustawicznego kształcenia pracował nad nowym modelem i „szkoleniami rekomendowanymi przez KIF”. Projekt był omawiany przez KRF. Nie można więc uczciwie powiedzieć, że nic się w tej sprawie nie działo. Można natomiast zapytać o mierzalny rezultat.
W publicznie dostępnych materiałach KIF nie znalazłem zestawienia pokazującego, ile szkoleń oceniono w systemie wynikającym z uchwały 398/I, ilu organizatorom odmówiono wpisu, ile kursów skontrolowano, jakie wydano zalecenia oraz ile szkoleń wykreślono z listy. Nie znalazłem też dziś prostego publicznego katalogu, w którym fizjoterapeuta mógłby sprawdzić, które komercyjne szkolenie przeszło ocenę merytoryczną KIF i na jakiej podstawie.
Najbardziej widoczną interwencją wobec rynku pozostaje więc komunikat KIF z 11 marca 2025 r. dotyczący nierzetelnych ofert kursów „trenera medycznego”. To ważny problem, ale rynek szkoleń nie kończy się na osobach spoza zawodu próbujących uzyskać kompetencje fizjoterapeuty. Równie ważne jest to, czego na płatnych kursach uczy się samych fizjoterapeutów, jakie mechanizmy terapeutyczne się im przedstawia i jakie efekty kliniczne im się obiecuje.
Tym bardziej że KIF jest dziś sama bardzo dużym organizatorem kształcenia. Projekt FIZJO-PRACTICE na lata 2025–2028 ma objąć 10 tys. fizjoterapeutów; jego dofinansowanie przekracza 55 mln zł. KIF planuje dziesiątki programów i setki szkoleń. To nie jest zarzut. To dodatkowy argument za tym, żeby zasady oddzielające rolę organizatora szkoleń, twórcy standardów oraz podmiotu potencjalnie rekomendującego szkolenia innych organizatorów były szczególnie czytelne.
W III kadencji powstały kolejne zespoły, m.in. ds. kompetencji fizjoterapeutów i innych zawodów, nowelizacji ustawy czy optymalizacji procedur. Zespół ds. ustawicznego kształcenia podyplomowego nadal funkcjonuje. W sierpniu 2026 r. KRF przyjęła nawet odrębną uchwałę „w sprawie unikania konfliktu interesów”. Jej zakres dotyczy jednak przede wszystkim postępowań dotyczących wyboru wykonawców i zamówień KIF. Nie znalazłem w niej ogólnego mechanizmu nakazującego członkom zespołów zajmujących się polityką szkoleniową publiczne ujawnianie interesów i wyłączanie się z prac dotyczących własnego segmentu rynku.
I chyba właśnie tutaj jest sedno. Problemem nie jest to, że eksperci szkolą. Trudno byłoby tworzyć sensowne standardy bez ludzi mających doświadczenie dydaktyczne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nie wiadomo wystarczająco jasno, kto ocenia kogo, według jakich kryteriów, jakie są wyniki tej oceny i kiedy osoba współtworząca system powinna powiedzieć: w tej sprawie jestem stroną rynku, więc się wyłączam.
Jeżeli już w 2019 r. KRF uznała zgodność szkolenia z aktualną wiedzą i EBM za kryterium warte formalnej oceny, to po siedmiu latach rozsądnie byłoby zobaczyć nie kolejną zapowiedź systemu, lecz jego efekty: publiczną listę ocen, uzasadnienia, kontrole i jasne reguły konfliktu interesów.
Zwłaszcza że sposób, w jaki szkolimy fizjoterapeutów, nie jest pobocznym biznesem środowiska. To później trafia bezpośrednio do gabinetu i do pacjenta.
Źródła: uchwała nr 227/I KRF; uchwała nr 398/I KRF wraz z załącznikami; sprawozdania Zespołu ds. Ustawicznego Kształcenia Podyplomowego za 2023 i 2024 r.; uchwała nr 91/III KRF z 27.08.2026 r.; aktualny wykaz zespołów tematycznych KRF; komunikat KIF „Uwaga na nadużycia w ofertach szkoleniowych” z 11.03.2025 r.; dokumentacja projektu FIZJO-PRACTICE.
29/09/2026
🤷🏻♂️Efekt to nie mechanizm. I może warto częściej to mówić pacjentom.
Cook i Keter w najnowszym editorialu JOSPT zwracają uwagę na rzecz niby oczywistą, ale w fizjoterapii regularnie gubioną: to, że po interwencji pacjentowi jest lepiej, nie oznacza jeszcze, że wiemy, dlaczego jest lepiej. Dotyczy to nie tylko terapii manualnej, ale również ćwiczeń czy interwencji psychologicznie ukierunkowanych.
Nieprzypadkowo nazwali swój tekst „Musculoskeletal Treatment Mechanisms: A Puzzle That May Never Be Fully Solved” — układanką, której być może nigdy nie ułożymy do końca. I ważne jest właśnie „być może”. Nie twierdzą, że mechanizmów nie warto badać ani że niczego o nich nie wiemy. Zwracają uwagę, że oczekiwanie jednego, kompletnego i prostego „dlaczego to działa?” może być problemem samym w sobie.
W gabinecie nie mamy przecież prostego układu „bodziec → jeden mechanizm → efekt”. Procesy biologiczne, neurofizjologiczne, psychologiczne i kontekstowe mogą zachodzić równocześnie, wpływać na siebie, zmieniać się w czasie i mieć różne znaczenie u różnych pacjentów. Badania mechanistyczne próbują poszczególne elementy tej układanki izolować, ale poznanie jednego z nich nie oznacza jeszcze, że właśnie on odpowiada za obserwowaną poprawę.
To nie jest argument, że terapia nie działa albo że wszystko jest placebo. Niepewności dotyczącej mechanizmu nie należy utożsamiać z brakiem skuteczności. Możemy mieć dane wskazujące na efekt kliniczny i jednocześnie nie potrafić wskazać jednego mechanizmu, który ten efekt wyjaśnia.
Dla praktyki to ważne rozróżnienie. Można uczciwie powiedzieć pacjentowi: „ta interwencja może pomóc zmniejszyć ból lub poprawić funkcję”, bez dorabiania do tego pewnej siebie historii o tym, co właśnie „odblokowaliśmy”, „ustawiliśmy” albo „naprawiliśmy”. Efekt jest obserwacją. Wyjaśnienie, dlaczego powstał, wymaga osobnych dowodów.
Może więc problemem fizjoterapii nie jest to, że nie znamy wszystkich mechanizmów. Problem zaczyna się wtedy, kiedy niepewność nauki zamieniamy pacjentowi w pewność naszej narracji.
Źródło:
Cook CE, Keter DL. Musculoskeletal Treatment Mechanisms: A Puzzle That May Never Be Fully Solved. J Orthop Sports Phys Ther. 2026;56(9):569–570. doi:10.2519/jospt.2026.14486.
29/09/2026
🙄11 lat ustawy. A piecza nad zawodem nadal bywa pojęciem dekoracyjnym.
Mija 11 lat od uchwalenia ustawy o zawodzie fizjoterapeuty. Jest co świętować: zawód został prawnie uregulowany, tytuł fizjoterapeuty jest chroniony, powstał samorząd zawodowy. Tylko po 11 latach warto już przestać oceniać KIF za samo istnienie i zacząć pytać, czy wykonuje funkcję, dla której ustawodawca ten samorząd powołał.
Ustawa jest tu wyjątkowo mało poetycka. Art. 3 mówi, że samorząd „sprawuje pieczę nad należytym wykonywaniem” zawodu w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Art. 62 dodaje do jego zadań m.in. pieczę nad wykonywaniem zawodu, podnoszenie kwalifikacji, ustalanie i aktualizację standardów lub wytycznych oraz dbanie o przestrzeganie etyki zawodowej. Samorząd ma też opiniować warunki wykonywania zawodu, sprawy kształcenia zawodowego i jego programy. A sam fizjoterapeuta, zgodnie z art. 4, ma wykonywać zawód z wykorzystaniem wskazań aktualnej wiedzy medycznej. To nie jest program wyborczy KIF. To są ustawowe zadania samorządu.
A teraz konkret. 22 lipca skierowałem do KIF pytania dotyczące reklam studiów osteopatycznych kierowanych m.in. do fizjoterapeutów, sposobu przedstawiania tych kwalifikacji oraz możliwych powiązań personalnych. 7 września pytania ponowiłem. Do dziś brak merytorycznej odpowiedzi.
KIF nie ma ustawowego obowiązku nadzorowania całego prywatnego rynku osteopatii ani każdej szkoły prowadzącej takie szkolenia. Tyle że to nie zamyka sprawy. Jeżeli promocja określonych kwalifikacji jest kierowana do fizjoterapeutów i może mieć później przełożenie na sposób wykonywania zawodu, komunikowanie kompetencji pacjentom, standardy postępowania czy etykę, to trudno udawać, że temat nie styka się z ustawowymi zadaniami samorządu. Art. 62 wprost obejmuje standardy, kwalifikacje, kształcenie zawodowe, warunki wykonywania zawodu i etykę.
Nie twierdzę więc, że brak odpowiedzi na mój mail automatycznie oznacza naruszenie ustawy. Twierdzę coś znacznie prostszego: jeżeli samorząd przy sprawie leżącej na styku kwalifikacji, standardów, etyki i wykonywania zawodu przez ponad dwa miesiące nie potrafi nawet przedstawić jasnego stanowiska, to ustawowa „piecza” zaczyna wyglądać bardziej jak hasło niż funkcja.
Można organizować konferencje, jubileusze i produkować komunikaty o kolejnych latach samorządności. Tylko że piecza nad zawodem nie polega na świętowaniu rocznicy ustawy, prowadzeniu rejestru i przypominaniu członkom o składkach. Najbardziej potrzebna jest właśnie wtedy, kiedy pojawiają się rzeczy niewygodne, niejednoznaczne i wymagające zajęcia stanowiska.
Po 11 latach warto więc zadać banalne pytanie: jeśli art. 3 i art. 62 nie uruchamiają samorządu w takich sprawach, to co konkretnie musi się wydarzyć, żeby ta „piecza” przestała być przepisem do cytowania podczas jubileuszu, a zaczęła być realnie wykonywana?
Źródło: ustawa z 25 września 2015 r. o zawodzie fizjoterapeuty, tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 584.
🎉 11 LAT USTAWY O ZAWODZIE FIZJOTERAPEUTY
11 lat temu wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło polską fizjoterapię.
Ustawa o zawodzie fizjoterapeuty dała naszemu zawodowi prawne fundamenty i stworzyła podstawy do budowania samodzielności zawodowej fizjoterapeutów.
Dziś fizjoterapeuta to samodzielny zawód medyczny. To specjalista, który bada pacjenta, dokonuje oceny jego stanu funkcjonalnego, planuje i prowadzi fizjoterapię oraz bierze odpowiedzialność za podejmowane decyzje terapeutyczne.
To ogromna zmiana, ale również ogromna odpowiedzialność.
Przez te 11 lat polska fizjoterapia przeszła długą drogę. Powstał samorząd zawodowy, rozwijamy standardy wykonywania zawodu, podnosimy jakość świadczeń i konsekwentnie wzmacniamy rolę fizjoterapeutów w systemie ochrony zdrowia.
Dziś chcemy zrobić kolejny krok.
Samodzielność zapisana w ustawie powinna być w pełni wykorzystywana w praktyce. Potencjał blisko 90 tysięcy fizjoterapeutów może oznaczać szybszą pomoc dla pacjentów, skuteczniejszą profilaktykę, lepszą opiekę nad osobami przewlekle chorymi i starszymi oraz bardziej efektywne wykorzystanie zasobów całego systemu.
Dlatego rozwijamy ideę fizjoterapii dostępnej, nowoczesnej i opartej na kompetencjach, w której pacjent może korzystać z wiedzy fizjoterapeuty bez zbędnych barier.
11 lat temu ustawa otworzyła nowy rozdział.
Dziś naszym zadaniem jest go zapisać i w pełni wykorzystać możliwości, które daje samodzielność zawodu.
💙 Wszystkim fizjoterapeutkom i fizjoterapeutom dziękujemy za wiedzę, odpowiedzialność i codzienną pracę z pacjentami.
Klikněte zde pro získání vašeho sponzorovaného zápisu.
Kategorie
Internetová stránka
Adresa
Nitranská 410/10
Liberec
46007
Upozornění
Buďte informováni jako první, zašleme vám e-mail, když Fizjo Bez Iluzji zveřejní novinky a akce. Vaše emailová adresa nebude použita pro žádný jiný účel a kdykoliv se můžete odhlásit.
