Dermascan Lorin Lex Beauty

Dermascan Lorin Lex Beauty

Udostępnij

Lex Beauty Lorin kosmetologia oparta na wiedzy, fizjologii skóry i bezpieczeństwie. Szkolenia specjalistyczne dla branży Beauty, konsultacje

Mariola Sater-Kołaczuch, kosmetolog z wykształceniem medycznym i ponad 24-letnim doświadczeniem zawodowym. Parking przed budynkiem

09/08/2026

O co jeśli powiem Ci, że przez wiele lat ktoś może próbować cię okłamywać?

09/08/2026

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE ROBISZ REMONT MIESZKANIA.

Pierwszego dnia zrywasz płytki.

Kurz.
Hałas.
Gruz.
Wszystko rozgrzebane.

Ekipa zaczyna sprzątać, wyrównywać ściany, przygotowywać podłoże.

I nagle ktoś wpada z genialnym pomysłem:

„Super! To za chwilę rozwalamy wszystko jeszcze raz. Będzie szybciej”.

Nie będzie.

Będzie wiecznie rozgrzebane.

I trochę podobnie potrafimy traktować skórę.

SKÓRA PO SILNYM BODŹCU TO PLAC BUDOWY, A NIE DRUKARKA KOLAGENU

Wiele technologii stosowanych w estetyce wykorzystuje kontrolowany bodziec termiczny, mechaniczny albo uszkodzenie tkanki po to, żeby uruchomić określoną odpowiedź biologiczną.

Ale zabieg jest dopiero początkiem.

Potem organizm musi wykonać całą robotę.

Reakcja.
Naprawa.
Przebudowa macierzy zewnątrzkomórkowej.
Synteza i dojrzewanie kolagenu.

I tego procesu nie da się przyspieszyć dlatego, że klient wykupił pakiet sześciu zabiegów.

1. GOJENIE I REMODELING MAJĄ SWÓJ CZAS

Klasyczny proces gojenia obejmuje fazę zapalną, proliferacyjną oraz przebudowę.

Faza remodelingu może rozpoczynać się około 2 do 3 tygodni po urazie i trwać wiele miesięcy, nawet rok lub dłużej.

Czyli kiedy skóra z zewnątrz wygląda już zupełnie normalnie, wewnątrz tkanki procesy biologiczne mogą nadal trwać.

Brak zaczerwienienia nie oznacza:

„Gotowe. Możemy zaczynać od początku”.

1. KOLAGEN NIE POWSTAJE NA KOMENDĘ

To jeden z największych problemów marketingu estetycznego.

„Stymulujemy kolagen”.

Świetnie.

Ale kiedy zobaczymy efekt?

Badania histologiczne po RF pokazują coś bardzo ciekawego.

Synteza nowego kolagenu oraz przebudowa macierzy nie kończą się wraz z wyłączeniem urządzenia.

W jednym z badań wzrost kolagenu typu I i III oraz nowo syntetyzowanego kolagenu był widoczny po zakończeniu terapii, a następnie nadal narastał 3 miesiące później.

To jest właśnie biologia.

Zabieg trwa kilkadziesiąt minut.
Odpowiedź tkanki może trwać miesiącami.

Dlatego nie oceniam sensu terapii wyłącznie na podstawie tego, co widzę kilka dni po zabiegu.

1. ALE UWAGA. NIE OZNACZA TO, ŻE RF CO 2 TYGODNIE JEST ZAWSZE BŁĘDEM

I tutaj warto być uczciwym.

Istnieją badania, w których nieablacyjne RF wykonywano co 2 tygodnie i uzyskiwano poprawę kliniczną oraz histologiczną.

Są również protokoły miesięczne.

Dlatego nie istnieje jedna magiczna liczba:

7 dni.
14 dni.
28 dni.

Prawidłowe pytanie brzmi:

JAKA TECHNOLOGIA?
JAKA ENERGIA?
JAKA GŁĘBOKOŚĆ?
JAKI CEL?
JAKA TKANKA?
JAKA REAKCJA PO POPRZEDNIM ZABIEGU?

Bo RF nie jest jedną procedurą.

RF mikroigłowa, monopolarna RF, bipolarna RF i TECAR nie mogą być wrzucane do jednego worka tylko dlatego, że wszystkie wykorzystują fale radiowe.

I jeszcze jedno.

Samo „1 MHz” nie oznacza automatycznie, że urządzenie działa wyłącznie w naskórku.

O głębokości i rozkładzie energii decyduje znacznie więcej parametrów niż sama częstotliwość.

1. TECAR W FIZJOTERAPII TO NIE TO SAMO CO TECAR W ESTETYCE

To szczególnie ważne.

W badaniach dotyczących bólu i rehabilitacji TECAR rzeczywiście stosowano często.

2 razy w tygodniu.
3 razy w tygodniu.
6 zabiegów w ciągu 2 tygodni.

I miało to określony cel terapeutyczny: ból, funkcja, zakres ruchu czy problemy mięśniowo-szkieletowe.

Nie można jednak automatycznie powiedzieć:

„Skoro fizjoterapeuta może robić TECAR 3 razy w tygodniu na bolący bark, to ja będę 3 razy w tygodniu intensywnie grzać twarz 60-letniej kobiety, żeby produkowała więcej kolagenu”.

To są inne wskazania, inne punkty końcowe terapii i inna tkanka docelowa.

Dowody dotyczące TECAR w rehabilitacji są zdecydowanie lepiej rozwinięte niż dowody na intensywne protokoły „odmładzające”.

1. KRIOPOLIZA. TUTAJ BIOLOGII JUŻ NAPRAWDĘ NIE PRZEGADASZ

Po kriolipolizie nie następuje natychmiastowe „usunięcie tłuszczu”.

Dochodzi do uszkodzenia adipocytów i uruchomienia odpowiedzi zapalnej.

Następnie pojawiają się makrofagi i inne komórki fagocytarne, które stopniowo usuwają uszkodzone komórki.

Proces zapalny zaczyna się w ciągu kilku dni, osiąga wyraźne nasilenie około 2 tygodni, a usuwanie komórek trwa dalej przez kolejne tygodnie.

Dlatego konsensus ekspertów dotyczący kriolipolizy wskazuje typowo około 4 do 8 tygodni pomiędzy kolejnymi sesjami, jeśli są potrzebne.

A końcową ocenę efektu zaleca się przeprowadzać około 8 tygodni po ostatnim planowanym zabiegu.

Czyli kriolipoliza tej samej okolicy co tydzień?

Nie przyspieszasz biologii.

Po prostu wykonujesz kolejny zabieg, zanim zakończył się proces rozpoczęty poprzednim.

1. ENDERMOLOGIA TO ZUPEŁNIE INNA HISTORIA

Tutaj częstsze zabiegi mają biologicznie większy sens, ponieważ nie próbujemy wywołać kontrolowanego termicznego uszkodzenia tkanki.

Endermologia wykorzystuje mechaniczne oddziaływanie na skórę i tkankę podskórną.

W badaniach stosowano między innymi:

2 zabiegi tygodniowo
minimum 15 zabiegów.

Ale tutaj również warto zdjąć marketingowe okulary.

Endermologia nie jest „liposukcją bez skalpela”.

Nie zabija adipocytów tak jak kriolipoliza.

Może wpływać na obwody, wygląd powierzchni skóry i cellulitu, ale dowody dotyczące skuteczności nie są jednoznaczne. Są badania pokazujące poprawę, ale istnieją również kontrolowane badania, w których efekt na cellulit był niewielki.

Dlatego traktuję ją przede wszystkim jako terapię mechaniczną wspierającą jakość tkanki, mobilizację i pracę z obrzękiem, a nie jako magiczne urządzenie do „spalania tłuszczu”.

Bez pracy nie ma kołaczy.

A bez deficytu energetycznego nie ma urządzenia, które negocjuje z fizjologią.

I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE.

Nie jestem przeciwniczką serii zabiegowych.

Jestem przeciwniczką wykonywania serii bez biologicznego uzasadnienia.

Bo czym innym jest:

endermologia 2 razy w tygodniu,

TECAR kilka razy w tygodniu w określonym wskazaniu fizjoterapeutycznym,

RF estetyczna,

RF mikroigłowa,

a czymś zupełnie innym kriolipoliza.

Nie istnieje jedna częstotliwość dobra dla wszystkich technologii.

I nie istnieje zasada:

„Im częściej pobudzamy fibroblast, tym więcej wyprodukuje kolagenu”.

Fibroblast nie ma programu lojalnościowego.

Po dziesiątym zabiegu nie dostajemy jedenastego kolagenu gratis.

Skóra i tkanka podskórna nie działają jak abonament.

Mają własny rytm:

bodziec,
reakcja,
naprawa,
przebudowa,
dojrzewanie.

Dlatego czas pomiędzy zabiegami nie jest czasem straconym.

Bardzo często jest właśnie najważniejszą częścią terapii.

Bo wtedy organizm wykonuje pracę, którą rozpoczęliśmy urządzeniem.

A jedynym organizmem, który naprawdę uwielbia zabiegi wykonywane bez końca, jest…

kalendarz wizyt.

A teraz pytanie, które może trochę zaboleć branżę.

Kto właściwie ustala częstotliwość zabiegów?

Biologia skóry, publikacje i mechanizm działania technologii?

Czy może producent, trener i gotowy pakiet: „6 zabiegów, najlepiej co tydzień”?

Jeżeli ktoś mówi Ci, że skórę trzeba „stymulować częściej, bo wtedy szybciej produkuje kolagen”, zapytaj o jedno:

Pokaż mi badanie dla TEJ technologii, TYCH parametrów i TAKIEGO odstępu.

Nie dla innego RF.
Nie dla rehabilitacji.
Nie dla innej okolicy ciała.
Nie dlatego, że „od lat tak robimy”.

Konkretne badanie.

Napiszcie w komentarzach, z jakimi najbardziej absurdalnymi częstotliwościami zabiegów spotkaliście się na szkoleniach.

7 dni?
14 dni?
A może usłyszeliście: „im częściej, tym lepiej”?

Chętnie wezmę kilka takich protokołów na tapetę i sprawdzimy je razem z publikacjami.

Bo skóra nie zna cennika pakietowego.

Ale marketing zna go doskonale.

08/08/2026
08/08/2026

Czy praca z urządzeniem może być skuteczna i bezpieczna?

Tak i powiem Wam, że osobiście zawsze wybiorę pracę w akcesoriach.

Nie można porównać pracy głowica z dotykiem rąk terapeuty.

To dłonie terapeuty kontrolują bodziec termiczny, który dostarczamy do tkanek klienta.

Można pracować na ruchomej powiece i dawać klientowi oprócz fantastycznych doznań, realne efekty.

Terapeuta ma pełną kontrolę nad temperaturą i pracuje tylko parę minut.

I nic nie zastąpi tego doznania dla klienta. Bo niestety ale bodziec termiczny w przypadku zabiegów na twarz, może być czasem zdradliwy ..

Bardzo łatwo z nim przesadzić i wtedy zamiast dobrych efektów, możemy zadziałać w tą drugą stronę😌

Dlatego mając do wyboru głowica czy praca w akcesoriach, zawsze wybiorę właśnie te drugie.

Bo bransoletki czy opaski dla terapeuty to nie zbędny gadżet a dla klienta efekty i bezpieczeństwo ❤️❤️❤️

08/08/2026

ZANIM WYBIERZESZ TRENERA, KONIECZNIE ZAPYTAJ, KTO PIERZE MU RĘCZNIKI.👏😆

Tak, dobrze czytacie.

Najwyraźniej właśnie weszliśmy na kolejny poziom weryfikacji kompetencji szkoleniowców w branży beauty.

Nie pytaj o wykształcenie.

Nie pytaj o doświadczenie.

Nie pytaj, ile lat pracował z klientami.

Nie pytaj, czy zna anatomię, fizjologię, biologię skóry, proces gojenia, działanie energii czy mechanizmy przebudowy tkanek.

Nie pytaj, czy potrafi udokumentować swoje kwalifikacje.

Najważniejsze pytanie brzmi:

KTO PIERZE RĘCZNIKI?

A może jeszcze:

W ilu stopniach?

Jaki program?

I najważniejsze, czy było Coccolino?

Bo być może Coccolino stało się właśnie nową jednostką kompetencji zawodowych.

A teraz już całkiem serio.

Czy naprawdę przed szkoleniem mamy pytać trenera o jego obroty?

Ile zarabia?

Ilu klientów przyjmuje dziennie?

Czy może jednak warto zapytać o coś odrobinę bardziej związanego z tym, czego mamy się od niego nauczyć?

Bo wysoki obrót nie oznacza wysokich kompetencji.

Duża liczba klientów nie jest dowodem wiedzy.

A prowadzenie gabinetu pełnego ludzi od rana do nocy nie jest automatycznie dowodem na to, że ktoś rozumie procesy zachodzące w tkankach.

Można wykonywać pewną procedurę przez 10 lat i przez 10 lat wykonywać ją źle.

Staże liczone kalendarzem nie zastępują wiedzy.

Dobry trener powinien przede wszystkim potrafić odpowiedzieć na pytanie:

DLACZEGO?

Dlaczego wybiera określony parametr?

Dlaczego stosuje konkretną technologię?

Dlaczego w tym przypadku zabieg można wykonać, a w innym nie?

Co dzieje się w skórze?

Jak długo trwa przebudowa?

Jakie są przeciwwskazania?

Jakie są możliwe działania niepożądane?

Kiedy należy powiedzieć klientowi: nie robię tego.

Tego nie da się nauczyć z rolki na Instagramie.

Tego nie da się przykryć piękną salą szkoleniową.

I tego zdecydowanie nie da się wypłukać w płynie do płukania.

Przez ponad 24 lata pracy osiągnęłam naprawdę wiele.

Przez lata pracowałam przy fotelu.

Uczyłam się.

Inwestowałam.

Testowałam technologie.

Obserwowałam ich działanie przez lata, a nie przez trzy zdjęcia wykonane godzinę po zabiegu.

Sam park urządzeń, który przez te lata zgromadziłam, kosztował ponad milion złotych.

Nie piszę tego po to, żeby pokazywać obrót.

Piszę to dlatego, że dobrego urządzenia nie poznaje się po folderze reklamowym.

Trzeba na nim pracować.

Porównywać technologie.

Rozumieć parametry.

Widzieć efekty po miesiącu, pół roku i kilku latach.

Wiele osób, które szkoliło się u mnie, mogło wejść do mojego gabinetu, zobaczyć urządzenia, dotknąć ich, pracować na nich i zobaczyć, jak wygląda prawdziwa praktyka.

Część z tych osób później kupowała ode mnie sprzęt, który będzie im służył przez lata.

Bo dobry sprzęt czasami potrafi przeżyć właściciela.

I piszę to jako osoba, która jedną nogą rzeczywiście zagląda już w stronę emerytury.

Chociaż najwyraźniej emerytura nie zagląda w moją stronę.

Chciałam ograniczyć pracę zabiegową i skoncentrować się przede wszystkim na edukacji.

Tylko że Wy ciągle chcecie przychodzić.

Więc nadal wykonuję zabiegi.

Nadal szkolę.

Nadal czytam.

Nadal się uczę.

Nadal sprawdzam nowe publikacje.

I nadal zadaję pytania producentom, na które czasami bardzo nie lubią odpowiadać.

Bo właśnie tym powinien zajmować się edukator.

Nie udowadnianiem swojej wartości raportem finansowym na Facebooku.

I jeszcze jedno.

Higiena w gabinecie jest absolutną podstawą.

U mnie tam, gdzie to możliwe i uzasadnione, stosowane są materiały jednorazowe, ręczniki, podkłady, rękawiczki i zabezpieczenia przeznaczone dla konkretnej osoby.

A jeśli gabinet wykorzystuje tekstylia wielorazowe, pytanie powinno brzmieć nie:

“Czy pierzecie ręczniki?”

Tylko:

“Jak wygląda procedura postępowania z użytymi tekstyliami, ich prania, dezynfekcji, przechowywania i ponownego użycia?”

Bo nawet Sanepid zwraca uwagę, że tekstylia wielorazowe powinny być czyste, stosowane jednokrotnie dla klienta, odpowiednio przechowywane po użyciu i prawidłowo prane. W przypadku procedur z ryzykiem zakażenia kluczowe są opracowane procedury higieniczne, dekontaminacja, dezynfekcja i sterylizacja.

I właśnie tutaj dochodzimy do sedna.

Jeżeli chcecie sprawdzić trenera, nie pytajcie przede wszystkim o jego ręczniki ani miesięczny obrót.

Poproście o dokument potwierdzający wykształcenie.

Zapytajcie o kwalifikacje kierunkowe.

Zapytajcie, ile lat rzeczywiście pracował z klientami.

Zapytajcie o fizjologię.

Zapytajcie o mechanizm działania urządzenia.

Zapytajcie o powikłania.

Zapytajcie, kiedy odmówi wykonania zabiegu.

I obserwujcie, czy potrafi odpowiedzieć bez otwierania prezentacji przygotowanej przez producenta.

Bo certyfikat ze szkolenia nie zastępuje wykształcenia.

Zdjęcie “przed i po” nie zastępuje wiedzy.

Obrót nie zastępuje kompetencji.

A wyprany ręcznik, choć bardzo go szanuję, również nie jest jeszcze dyplomem.

Dobrego trenera poznacie po tym, że ma dla Was czas, wiedzę i odpowiedzialność.

Że nie sprzedaje Wam bajki.

Że potrafi powiedzieć “nie wiem, sprawdzę”.

Że nie każe wykonywać zabiegu co tydzień tylko dlatego, że wtedy Excel wygląda piękniej.

I przede wszystkim, że jego wiedzę można zweryfikować.

Nie liczbą obserwujących.

Nie obrotem.

Nie liczbą ręczników.

Dokumentami, doświadczeniem i tym, co potrafi przekazać człowiekowi siedzącemu naprzeciwko niego.

Więc skoro kolejny raz zostałam wywołana do tablicy przy okazji moich szkoleń, odpowiadam.

Tak, nadal będę szkolić.

Tak, nadal będę wykonywać zabiegi, kiedy będę miała na to czas.

Tak, nadal będę mówić o tym, co w naszej branży jest wiedzą, a co tylko świetnie opakowanym marketingiem.

I tak, nadal zamierzam się rozwijać.

Bo skoro już nie chcę “starzeć się z godnością”, to przynajmniej będę starzeć się z aktualną bibliografią.

A z ręcznikami naprawdę damy sobie radę.

To teraz powiedzcie szczerze.
O co zapytalibyście trenera najpierw: o wykształcenie i doświadczenie czy o to, kto pierze ręczniki? Oraz o to jaki ma miesięczny obrót? Czy to jest dla Was interesujące czy może wręcz odwrotnie?
Czekam na Wasze komentarze.
Post ma wartość edukacyjną, jest odzwierciedleniem praktyk w Naszej branży i wskazaniem wartości, na które trzeba zwracać uwagę przy wyborze swojego edukatora i trenera. Mariola Sater-Kołaczuch fundacja Lex Beauty

07/08/2026

DŁONIE. CZĘŚĆ 2

Jakie zabiegi naprawdę mają sens?

Po ostatnim poście dostałam sporo pytań:

„A co można zrobić w gabinecie?”

I tutaj zaczyna się najciekawsza część, bo dłonie są jedną z tych okolic, gdzie bardzo łatwo sprzedać zabieg, ale znacznie trudniej uzyskać naprawdę dobry efekt.

Najpierw trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie:

CO właściwie chcemy poprawić?

Bo starzenie dłoni to nie jeden problem.

To może być:

przebarwienie i fotouszkodzenie,

ścieńczenie skóry i utrata jej jakości,

zmarszczki i szorstkość,

utrata objętości grzbietu dłoni,

bardziej widoczne żyły i ścięgna,

rogowacenie słoneczne lub inne zmiany wymagające już diagnostyki dermatologicznej.

I właśnie dlatego nie istnieje jeden „zabieg odmładzający dłonie”.

1. Zanim zaczniemy od gabinetu, zacznijmy od tego, co naprawdę ma dowody

Fotoprotekcja.

Mało spektakularna na Instagramie, bardzo spektakularna po kilkunastu latach.

W randomizowanym badaniu regularne stosowanie ochrony przeciwsłonecznej wiązało się z istotnie mniejszym nasileniem starzenia skóry.

Jeżeli codziennie leczymy przebarwienia, a dłonie przez kolejne miesiące wystawiamy na UV bez ochrony, trochę przypomina to wycieranie podłogi przy odkręconym kranie.

2. Retinoidy

Tutaj dowody są znacznie mocniejsze niż w przypadku ogromnej części kosmetyków reklamowanych jako „odmładzające”.

Tretinoina jest jednym z najlepiej przebadanych miejscowych leków stosowanych w fotostarzeniu. Badania wykazywały poprawę drobnych zmarszczek, nierównomiernej pigmentacji, szorstkości i innych cech fotouszkodzenia.

Co ciekawe, mamy również badanie, w którym tretinoinę stosowano na twarz, szyję oraz przedramię i dłoń. Obserwowano poprawę cech fotouszkodzenia.

To nie jest jednak kosmetyk do bezrefleksyjnego stosowania. Tretinoina jest lekiem, może powodować podrażnienie i wymaga odpowiedniej kwalifikacji.

3. Przebarwienia. Najpierw diagnoza, potem urządzenie

Nie każda brązowa plama na dłoni jest po prostu „plamą starczą”.

Dlatego zanim ktoś zacznie ją palić laserem, IPL-em czy inną technologią, zmiana barwnikowa powinna zostać prawidłowo oceniona.

Jeżeli mamy rzeczywiście zmiany wynikające z fotostarzenia, można rozważać między innymi odpowiednio dobrane technologie świetlne i laserowe, peelingi chemiczne czy terapię miejscową.

Ale urządzenie dobiera się do rozpoznania i fototypu, nie odwrotnie.

4. A co z wiotkością i cienką skórą?

Tutaj marketing zwykle zaczyna galopować szybciej niż publikacje.

Technologie wykorzystujące kontrolowany bodziec termiczny, światło czy inne metody przebudowy skóry mogą w określonych przypadkach poprawić jej jakość, ale trzeba zachować rozsądne oczekiwania.

Jeżeli grzbiet dłoni stracił znaczną ilość tkanki podskórnej, samo „zagęszczanie skóry” nie odtworzy utraconej objętości.

I właśnie dlatego dwie dłonie w tym samym wieku mogą wymagać zupełnie innego postępowania.

5. Mikronakłuwanie?

Może mieć miejsce w terapii jakości skóry, ale nie zrobi wszystkiego.

Nie usunie dużych plam soczewicowatych.

Nie schowa żył.

Nie odbuduje znaczącej utraty objętości.

I nie potrzebuje magicznego koktajlu z kilkunastu substancji, żeby sam kontrolowany uraz uruchomił proces gojenia.

Zabieg powinien mieć konkretny cel, a nie być wykonywany dlatego, że „na dłonie też można”.

6. Widoczne żyły i ścięgna

I tutaj bardzo ważna rzecz.

To często nie jest problem samej skóry.

Z wiekiem dochodzi również do zmian objętości tkanek grzbietu dłoni, przez co struktury anatomiczne znajdujące się pod skórą stają się bardziej widoczne.

Żaden krem nie „usunie żył”.

Laser poprawiający pigmentację również nie przywróci utraconej objętości.

Dlatego trzeba odróżnić starzenie powierzchni skóry od zmian zachodzących głębiej.

7. A mezoterapia i „koktajle odmładzające”?

Tu byłabym zdecydowanie bardziej ostrożna z wielkimi obietnicami.

Jeżeli ktoś twierdzi, że kilka wkłuć z koktajlem witamin „odbuduje skórę dłoni”, chciałabym zobaczyć dobre badanie kliniczne dotyczące dokładnie tego preparatu, dokładnie tej drogi podania i dokładnie takiego wskazania.

Nie zdjęcie przed i po.

Nie materiał producenta.

Badanie.

To ogromna różnica.

Co zrobiłabym zatem z dłonią, która ma 40-50+?

Nie zaczynałabym od pytania:

„Jaki zabieg zrobić?”

Zaczęłabym od:

„Co dokładnie postarza tę dłoń?”

Pigmentacja?

Fotouszkodzenie?

Suchość?

Utrata objętości?

Zmarszczki?

Widoczne naczynia?

A może zmiana, którą najpierw powinien zobaczyć dermatolog?

Dopiero wtedy układamy terapię.

Bo dłonie naprawdę potrafią zdradzić wiek.

Ale jeszcze szybciej zdradzają źle dobrany zabieg.

I czasem najlepszym „zabiegiem anti-aging” dla dłoni okazuje się coś bardzo mało instagramowego: konsekwentna fotoprotekcja, prawidłowa pielęgnacja i dobrze dobrany retinoid.

A dopiero później technologia.

Jeżeli chcecie, w części 3 mogę zrobić ranking konkretnych zabiegów na dłonie: IPL, lasery, RF, TECAR, mikronakłuwanie, peelingi, LED, biostymulatory i wypełniacze, od tych z najlepszym uzasadnieniem naukowym po te, za które sama nie wydałabym pieniędzy.

Materiał edukacyjny, nie zastępuje konsultacji dermatologicznej. Zmiany barwnikowe na dłoniach wymagają właściwego rozpoznania przed zastosowaniem procedur zabiegowych.

07/08/2026

👁️ OPADAJĄCE POWIEKI. ILE JESZCZE BĘDZIEMY WIERZYĆ W „LIFTING BEZ SKALPELA”?

Jeśli widzę reklamę:

„efekt blefaroplastyki bez operacji”
„lifting powiek bez skalpela”
„trwałe uniesienie powieki”
„alternatywa dla chirurgii”

to zapala mi się czerwona lampka.

Bo anatomii nie da się pokonać dobrym marketingiem.

Z wiekiem okolica oka rzeczywiście się zmienia. Skóra traci część swojej sprężystości, zmieniają się tkanki miękkie, położenie brwi, struktury podporowe i dystrybucja tłuszczu.

A czasami pojawia się po prostu nadmiar skóry powieki.

I teraz najważniejsze:

NIE KAŻDA „OPADAJĄCA POWIEKA” JEST TYM SAMYM PROBLEMEM.

Czym innym jest wiotkość skóry.
Czym innym nadmiar skóry.
Czym innym opadanie brwi.
A jeszcze czym innym prawdziwa ptoza, czyli opadanie brzegu powieki związane między innymi z aparatem unoszącym powiekę.

Dlatego zanim zaczniemy cokolwiek „liftingować”, wypadałoby najpierw wiedzieć, CO właściwie opada.

A teraz moje ulubione hasło:

„BLEFAROPLASTYKA BEZ SKALPELA”.

Nie.

Możemy poprawić jakość skóry bez skalpela.
Możemy uzyskać pewien stopień jej napięcia.
Możemy zmniejszyć drobne zmarszczki.
Możemy poprawić wygląd okolicy oka.

Ale nie nazywajmy każdej poprawy napięcia skóry odpowiednikiem operacji.

To dwie różne rzeczy.

CO MOŻE ZROBIĆ LASER FRAKCYJNY CO2?

Tu trzeba być uczciwym.

Laser frakcyjny może poprawić napięcie skóry powiek i zmarszczki okołooczne. Są publikacje pokazujące poprawę utrzymującą się nawet rok.

Czyli działa.

Ale nie jest magiczną gumką do wymazywania dużego nadmiaru skóry.

I nie jest zabiegiem banalnym.

W literaturze opisano między innymi:
przebarwienia pozapalne,
przedłużony rumień,
bliznowacenie,
retrakcję powieki,
a nawet ektropion.

W jednej z opublikowanych serii dotyczących intensywnego resurfacingu CO2 okolicy oka retrakcja dolnej powieki wymagająca korekcji wystąpiła u jednego z 59 pacjentów.

To mało?

Tak.

Zero?

Nie.

A POWIEKI NIE WYBACZAJĄ BŁĘDÓW.

To bardzo cienka, specyficzna anatomicznie okolica znajdująca się kilka milimetrów od narządu wzroku.

Tutaj naprawdę nie ma miejsca na zasadę:

„damy trochę więcej energii, żeby mocniej złapało”.

PLASMA PEN?

Tutaj też oddzielmy fizykę od marketingu.

Urządzenia typu Plasma Pen wykorzystują łuk elektryczny powodujący zamierzone uszkodzenie i koagulację tkanki.

Czyli kiedy ktoś mówi Ci:

„to tylko zimna plazma, nic się właściwie nie dzieje”

to właśnie opisał zabieg, nie rozumiejąc mechanizmu jego działania.

Słowo „zimna” nie oznacza automatycznie „bezpieczna”.

I ważne sprostowanie, bo internet powiela tutaj sporo nieaktualnych informacji.

Nie jest prawdą, że FDA nie dopuściła żadnego urządzenia Plasma Pen.

Obecnie istnieje w FDA kategoria urządzeń Plasma Pen klasy II i są urządzenia posiadające clearance 510(k).

Ale clearance konkretnego urządzenia nie oznacza automatycznie zgody na każdy sposób wykorzystania, każdą okolicę ciała i każde marketingowe wskazanie.

Dlatego zawsze sprawdzamy KONKRETNE urządzenie i jego wskazania.

RF?

Radiofrekwencja może prowadzić do termicznego remodelingu kolagenu i poprawić napięcie skóry.

Ale znowu:

POPRAWA NAPIĘCIA SKÓRY ≠ USUNIĘCIE NADMIARU SKÓRY.

To zdanie można sobie wydrukować i przykleić nad każdym urządzeniem za 200 tysięcy złotych.

STYMULATORY, MEZOTERAPIA, POLINUKLEOTYDY?

Mogą być stosowane w celu poprawy określonych parametrów skóry.

Ale wstrzyknięcie preparatu nie usuwa nadmiaru skóry powieki.

Strzykawka nie jest niewidzialnym skalpelem.

KWAS HIALURONOWY?

Może mieć określone zastosowania w korekcji ubytków objętości.

Ale nie jest metodą leczenia opadającej powieki i nadmiaru skóry.

Co więcej, okolica pod oczami jest wymagająca, a nieprawidłowa kwalifikacja lub wypełnienie może skończyć się przewlekłym obrzękiem i bardzo nienaturalnym efektem.

BOTOKS?

Toksyna botulinowa może zmienić położenie brwi poprzez odpowiednią modulację pracy mięśni.

To czasami daje optyczne „otwarcie oka”.

Ale nie usuwa nadmiaru skóry.

A źle wykonany zabieg może zrobić dokładnie odwrotnie i pogłębić problem ciężkiej powieki. Dodatkowo stosowany na tzw” zmarszczki” mimiczne u osób z predyspozycja do obrzęków, może je bardzo nasilić i zamiast poprawić, zdecydowanie pogorszyć opuchliznę pod oczami.

I TERAZ NAJWAŻNIEJSZE.

Jeżeli mamy rzeczywisty, istotny nadmiar skóry powiek, szczególnie gdy zaczyna ograniczać pole widzenia, nie szukamy kolejnego urządzenia z napisem „PRO MAX LIFTING 8D”.

Potrzebna jest właściwa diagnostyka.

A metodą, która rzeczywiście pozwala fizycznie usunąć nadmiar skóry, pozostaje chirurgiczna blefaroplastyka.

Czy operacja jest pozbawiona ryzyka?

Oczywiście, że nie.

To również procedura, która może prowadzić do powikłań i wymaga odpowiedniej kwalifikacji oraz doświadczonego operatora.

Ale przynajmniej nazywamy rzeczy po imieniu.

Operacja jest operacją.

Laser jest laserem.

RF jest RF.

Plasma Pen powoduje termiczne uszkodzenie tkanki.

Preparat iniekcyjny pozostaje preparatem iniekcyjnym.

A „lifting jak po operacji bez operacji” pozostaje głównie bardzo dobrym sloganem reklamowym.

Zabiegi niechirurgiczne mają swoje miejsce.

Sama wykorzystuję technologie i widzę ich sens.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy poprawę jakości skóry zaczynamy sprzedawać jako odpowiednik chirurgicznego usunięcia jej nadmiaru.

Bo kolagen można przebudowywać.

Skórę można stymulować.

Zmarszczki można zmniejszać.

Ale grawitacji nadal nie udało się zablokować aktualizacją oprogramowania.

I może właśnie od tego powinna zaczynać się uczciwa kosmetologia:

nie od pytania „co możemy sprzedać?”,

tylko:

„co rzeczywiście możemy osiągnąć u tej konkretnej osoby?”

Jeżeli chcecie, w kolejnym poście zrobię porównanie:

LASER CO2 vs RF vs PLASMA vs BLEFAROPLASTYKA

Co rzeczywiście robią z powieką, jakie mają dowody naukowe i gdzie kończy się efekt, a zaczyna marketing.

Napiszcie w komentarzu: POWIEKI. A jutro rozprawimy się z panującymi mitami w branży.

© OCHRONA TREŚCI

Treść jest mojego autorstwa i została przygotowana w celach edukacyjnych. Udostępnianie posta w oryginalnej formie jest mile widziane.

Kopiowanie treści w całości lub w części, przerabianie jej i publikowanie jako własnej, w tym wykorzystywanie do materiałów szkoleniowych, reklamowych i komercyjnych bez zgody autora, jest zabronione.

06/08/2026

MIELEC, 20 i 21 SIERPNIA 2026

SZUKAM MODELEK NA TECARTERAPIĘ

Tym razem będę szkoliła osobiście w RevitaSkin Clinic w Mielcu.

I bardzo się cieszę na to szkolenie, ponieważ chcę pokazać coś, o czym mówię od dawna:

TECAR to nie tylko głowica przesuwana po skórze.

To sposób pracy, odpowiednie parametry, prawidłowa kwalifikacja i umiejętne wykorzystanie akcesoriów.

A właśnie akcesoria potrafią całkowicie zmienić możliwości pracy.

Podczas szkolenia pokażę między innymi pracę w specjalnych bransoletkach.

Dlaczego tak bardzo je lubię?

Ponieważ pozwalają mi pracować manualnie, a jednocześnie wykorzystywać energię urządzenia.

Ma to dla mnie szczególne znaczenie podczas pracy z twarzą i delikatną okolicą powiek.

Nie będziemy więc tylko rozmawiać o teorii.

Będziemy pracować na żywo.

Dlatego POSZUKUJĘ MODELEK.

TWARZ, koszt modelki 150 zł

Szukam osób przede wszystkim z:
wiotkością skóry,
pogorszeniem owalu,
obrzękami,
potrzebą poprawy jakości i napięcia skóry,
wiotkością okolicy oka i powiek.

CIAŁO, koszt modelki 200 zł

Szukam osób z:
cellulitem,
miejscowo nagromadzoną tkanką tłuszczową,
wiotkością skóry,
pogorszeniem napięcia skóry brzucha, ud, pośladków lub ramion.

I tutaj ważna informacja dla osób z Mielca i okolic.

Nie musi się to skończyć na jednym zabiegu pokazowym.

Po szkoleniu osoby zakwalifikowane do terapii będą mogły kontynuować zabiegi już na miejscu, u moich kursantek.

To właśnie najbardziej lubię w takich szkoleniach.

Nie uczymy się schematu:

„włącz urządzenie i przesuwaj głowicę”.

Uczymy się myśleć.

Dlaczego wybieramy tę elektrodę?
Dlaczego tutaj pracujemy inaczej?
Dlaczego na twarzy nie pracuję tak samo jak na brzuchu?
Po co są bransoletki?
Kiedy chcę uzyskać efekt termiczny, a kiedy zależy mi na zupełnie innym sposobie pracy?

Urządzenie może być świetne.

Ale urządzenie samo nie wykonuje terapii.

Najważniejsza nadal pozostaje osoba, która wie, CO robi, DLACZEGO to robi i potrafi wykorzystać możliwości sprzętu.

20 i 21 sierpnia 2026
RevitaSkin Clinic
Mielec, ul. Jagiellończyka 13

MODELKI:
twarz 150 zł
ciało 200 zł

Liczba miejsc jest ograniczona, ponieważ każda modelka będzie kwalifikowana do konkretnej części szkolenia.

Jeżeli chcesz zostać modelką, napisz w komentarzu „MIELEC” lub skontaktuj się bezpośrednio z RevitaSkin Clinic.

A osoby, które zastanawiają się nad szkoleniem z TECAR, będą mogły zobaczyć, że różnica między „posiadaniem urządzenia” a umiejętnością pracy na nim potrafi być naprawdę ogromna.

Do zobaczenia w Mielcu 20 i 21 sierpnia.
Będę mogła się z Wami spotkać i zapewniam, że będziecie potem mogły tam korzystać bezpiecznie z zabiegów .

Treść informacyjna. Każda modelka przed zabiegiem wymaga kwalifikacji i wykluczenia przeciwwskazań.

06/08/2026

Brazylia powiedziała STOP PRP w medycynie estetycznej. To ważniejsza wiadomość, niż wielu osobom się wydaje.

Przez lata słyszeliśmy, że osocze bogatopłytkowe (PRP) jest niemal remedium na wszystko. Odmładzanie skóry, leczenie łysienia, poprawa jakości cery, regeneracja. Reklam było mnóstwo, ale czy za nimi stały równie mocne dowody naukowe?
Kiedy pisałam na ten temat posty lata temu, ciągle spadała na mnie fala hejtu. Jak widać, nie pisałam uch sobie a muzą. Owszem dotyczy to Brazylii ale czy tam człowiek ma inne potrzeby?
Osobiście uważałam i uważam, że zabiegi czy to z osoczem, czy fibryną sprawdzają się w leczeniu. I tak twierdzić będę zawsze …

W lipcu 2026 roku Federalna Rada Medycyny Brazylii (CFM), czyli odpowiednik izby lekarskiej, opublikowała Rezolucję nr 2.464/2026. Po przeanalizowaniu dostępnych dowodów naukowych dopuściła PRP wyłącznie jako leczenie wspomagające w czterech konkretnych schorzeniach ortopedycznych:

• chorobie zwyrodnieniowej kolana,
• dyskopatii lędźwiowej,
• łokciu tenisisty,
• leczeniu po naprawie łąkotki.

Jednocześnie zakazano stosowania PRP w medycynie estetycznej oraz w leczeniu łysienia, uznając, że obecne dowody naukowe nie pozwalają rekomendować tych zastosowań w rutynowej praktyce lekarskiej.

Czy to oznacza, że PRP nie działa?

Nie. Oznacza coś zupełnie innego.

Oznacza, że nauka wymaga czegoś więcej niż pojedynczych spektakularnych przypadków, zdjęć “przed i po” czy marketingowych obietnic.

Aby procedura mogła stać się standardem leczenia, potrzebne są wysokiej jakości badania kliniczne, powtarzalne wyniki oraz jasno określone wskazania.

W przypadku PRP problemów jest wiele:
• brak standaryzacji przygotowania osocza,
• różna liczba płytek krwi,
• różne metody wirowania,
• różne techniki podania,
• bardzo zróżnicowane wyniki badań.

Dlatego w jednych publikacjach efekty są obiecujące, a w innych praktycznie nie różnią się od placebo lub samego mikrourazu.

To ważna lekcja dla całej branży estetycznej.

Nie wszystko, co jest modne, staje się medycyną opartą na faktach.

Nie wszystko, co jest sprzedawane od lat, ma wystarczające potwierdzenie naukowe.

I właśnie dlatego warto śledzić decyzje dużych organizacji medycznych. Pokazują one kierunek, w którym zmierza współczesna medycyna.

To nie jest argument przeciwko wszystkim zabiegom.

To jest argument za tym, aby wybierać procedury, które mają rzeczywiste poparcie w badaniach naukowych, a nie tylko w reklamach.

Bo bezpieczeństwo pacjenta zawsze powinno być ważniejsze niż moda.

A Ty co o tym sądzisz? Czy zabiegi estetyczne powinny być wykonywane tylko wtedy, gdy ich skuteczność została jednoznacznie potwierdzona w wysokiej jakości badaniach klinicznych?

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Katowice?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Telefon

Adres


Opolska
Katowice
41-707